Messidependencia

Cały piłkarski świat już wie. Barcelona jest uzależniona od Leo Messiego. W końcu fakty nie kłamią. Póki Messi przebywał na boisku w starciu na Parc des Princes Barcelona wygrywała 1:0. Drugie 45 minut przegrała 1:2. W rewanżu na Camp Nou póki Messiego nie było na murawie, PSG prowadziło 1:0. Nadchodzi 62 minuta. Argentyńczyk zmienia Cesca Fabregasa, a 9 minut później bierze udział w akcji bramkowej, dającej ostatecznie awans Blaugranie do półfinału Ligi Mistrzów.

Nie zgodzę się do końca z tym, że Messidependecia istnieje. Warto zwrócić uwagę na fakt, że od momentu wyrównania w wyżej wspomnianym meczu Barcelona grała prawie w „10”. Messi był na boisku, ale unikał gry, nie wychodził do podań, nawet nie truchtał, tylko chodził po murawie. Owszem, kiedy już dostał piłkę, to starał się z nią zrobić coś konstruktywnego, ale na boisku widzieliśmy, co najwyżej 50% Messiego. Bardziej przychylam się do opinii, że sama obecność „Atomowej Pchły” boisku miała większy wpływ na grę obu drużyn, niż to, co Messi rzeczywiście na nim robił. Dopiero, gdy zmienił Fabregasa, PSG zaczęło się obawiać Barcelony, a piłkarze gospodarzy poczuli się dużo pewniej wiedząc, że ich lider jest na murawie. Wejście Messiego na boisko diametralnie zmieniło mentalne nastawienie obu drużyn. I pod tym względem mogę się zgodzić z Messidependencią.

Nasuwa mi się jednak kolejne pytanie. W jakiej skali Barca jest zależna od Leo? W końcu z ligowymi przeciętniakami Blaugrana radzi sobie świetnie nawet bez Argentyńczyka. W ważnych meczach, jak się okazuje, niekoniecznie. Myślę, że w sedno trafił Jordi Roura, który powiedział, że skoro ma się w składzie najlepszego piłkarza świata, to powinno się z niego korzystać. Przecież wielcy piłkarze swoją potęgę i pozycję budują grając w wielkich meczach, decydując o końcowym rezultacie. Tak jak pisałem wyżej, bardziej skłaniam się do opinii, że Messi ma większy mentalny wpływ na drużynę, niż na jej sposób grania, bo przecież w reprezentacji Hiszpanii, ofensywę tworzą głównie piłkarze Barcy i jakoś dają sobie radę bez Argentyńczyka. Nawiasem mówiąc, to Real jest prawdopodobnie bardziej uzależniony od Ronaldo, niż Barcelona od Messiego. W końcu Los Blancos bez Ronaldo w składzie mają w tym sezonie wielkie problemy z pokonaniem takich drużyn jak Osasuna czy Deportivo. Ciekawe jak Real poradziłby sobie z Borussią, gdyby Ronaldo doznał kontuzji, albo dostał czerwoną kartkę w pierwszym spotkaniu.

Piłkarski świat stwierdził, że Barcelona jest zależna od Messiego po mniej więcej 107 minutach potyczki z Paris Saint Germain. A jak traktować pierwszy mecz z Milanem? Przecież Messi grał 90 minut. Jak traktować Gran Derbi przegrane przez Barcelonę 1:3 w Pucharze Króla? Tam również Argentyńczyk grał całe spotkanie. Można powiedzieć, że obecność Messiego wcale nie gwarantuje zwycięstw w meczach z wielkimi rywalami. W końcu powyższe przykłady pokazują, że można zagrać tak, żeby wyłączyć Argentyńczyka z gry i pokonać Blaugranę. Te mecze znacznie bardziej pokazują zależność od Messiego, niż spotkania, w których go w ogóle nie ma. Kiedy Messi jest na boisku i gra mu się nie układa, Barcelonie gra się bardzo ciężko. Z PSG Messi zrobił swoje, ale jakże inaczej mówiliby wszyscy, gdyby wszedł, dał słabą zmianę i Barcelona by odpadła? O żadnej Messidependencii nie byłoby mowy.

Jak podsumować te moje rozważania? Messidependencia jest czy jej nie ma? Moim zdaniem punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W końcu piłka nożna to gra zespołowa i cały zespół pracuje na sukces, są jednak piłkarze, którzy w pojedynkę potrafią odwrócić losy meczu, czasem nawet tylko swoją obecnością na murawie. W końcu, gdy ma się najlepszego piłkarza świata to dlaczego z niego nie korzystać?

M.S.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.